Zdrowe biuro
Zdrowa firma - ergonomia w miejscu pracy - zdrowe meble biurowe - zdrowy kręgosłup Wydarzenia Mapa strony - Martela
Zdrowebiuro.pl
Wersja do druku
Ogólnobiurowe » Syndrom chorego budynku

Syndrom chorego budynku
 
W pomieszczeniach zamkniętych spędzamy ponad 80 proc. czasu. Dlatego to właśnie warunki wewnątrz budynków mają często dużo większy wpływ na nasze zdrowie niż środowisko zewnętrzne, nawet to bardzo zanieczyszczone. Gdy choruje budynek, w którym przebywamy, my również czujemy się chorzy.
 
Wyniki prowadzonych od ponad dwudziestu lat badań wskazują, że systematycznie rośnie liczba ludzi na świecie, którzy doświadczają pogorszenia stanu zdrowia w pomieszczeniach mieszkalnych i biurowych.
Szacuje się, że w krajach wysoko rozwiniętych aż 60 proc. wszystkich zatrudnionych pracuje w biurowcach. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że przebywanie w nowoczesnych, dobrze wyposażonych biurach może szkodzić zdrowiu.
 
Wszystkiemu winne są, nowe, tanie technologie stosowane w budownictwie, nowoczesne materiały wyposażenia wnętrz, zbyt szczelne okna i zła wentylacja. Do tego dochodzi jeszcze hałas i pole elektromagnetyczne wytwarzane przez urządzenia biurowe.
Nic dziwnego, że to właśnie w Stanach Zjednoczonych, kraju o największej liczbie powierzchni biurowej na świecie, w latach 70-tych XX wieku po raz pierwszy użyto określenia „syndrom chorego budynku” (sick buildings syndrome - w skrócie SBS ) na określenie zespołu czynników negatywnie wpływających na samopoczucie i zdrowie ludzi.
W 1982 roku Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie uznała SBS za problem zdrowotny.
 
Zły mikroklimat
 
Światowa Organizacja Zdrowia ustaliła listę objawów związanych z przebywaniem w „chorych” budynkach. Znalazły się na niej:
 
§   dolegliwości typowo alergiczne, takie jak: zapalenie śluzówek, astma oskrzelowa, przewlekłe zapalenia gardła, krtani i oskrzeli
§   bóle i zawroty głowy, migreny, rozdrażnienie, zaburzenia koncentracji, nienaturalne zmęczenie, znaczny spadek nastroju
§   podrażnienie błon śluzowych (suchość lub podrażnienie oczu, nosa, gardła, utrudnione oddychanie),
§   objawy skórne (przesuszenie, zaczerwienienie, złuszczanie naskórka na twarzy, rękach, uszach).
 
Wymienione wyżej objawy – ze względu na ich podobieństwo do objawów występujących przy innego rodzaju chorobach – przez długi czas były lekceważone zarówno przez pracodawców, jak i samych pracowników. Nie dostrzegano bowiem związku przyczynowo-skutkowego obserwowanych symptomów z jakością środowiska pomieszczeń.
 
Tymczasem na podstawie przeprowadzonych do tej pory wielu badań epidemiologicznych bezsprzecznie dowiedziono, że znaczna część pracowników biurowych często doświadcza opisanych wyżej objawów i że mijają one lub znacznie się zmniejszają dopiero po opuszczeniu budynku. Co ciekawe - objawy te znacznie częściej dotyczą kobiet niż mężczyzn, co, jak dotąd, nie zostało jeszcze dostatecznie wyjaśnione.
 
Ocenia się, że na syndrom chorego budynku zapada 20-30 proc. wszystkich osób pracujących w biurach. Jedna piąta lub nawet jedna czwarta pracowników biurowych na świecie nie może więc funkcjonować z pełnym potencjałem, często choruje, korzysta ze zwolnień lekarskich.
 
O „chorym budynku” mówi się, gdy 30 proc. wszystkich jego użytkowników narzeka na mikroklimat w nim panujący, odczuwając jednocześnie przykre objawy z tym związane.
Według statystyk syndrom chorego budynku występuje aż w 60 proc. budynków biurowych w USA. Sprawa jest więc poważna.
 
Cała lista chorób
 
W Polsce o syndromie chorego budynku nieco więcej mówi się dopiero od niedawna, co nie znaczy wcale, że polscy pracownicy biurowi osobiście nigdy się z nim nie zetknęli.
Czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu nikt nie podejrzewał nawet, że chroniczne zapalenia gardła, nawracające wysypki, złe samopoczucie, mogą mieć swoje źródło w mikroklimacie pomieszczeń, w których przebywamy.
 
Od kilkunastu lat, gdy w Polsce powstaje coraz więcej nowoczesnych, budowanych w szybkich, lekkich technologiach, biurowców oraz budynków użyteczności publicznej, coraz więcej osób czuje się w nich źle. Problem dotyczy przede wszystkim biurowców, ale również supermarketów, sal kinowych i konferencyjnych, hoteli.
 
Na liście Światowej Organizacji Zdrowia oprócz najbardziej powszechnego syndromu chorego budynku znalazła się także tzw. choroba legionistów (wywołana zakażeniem bakterią Legionella bytującą w przewodach wentylacyjnych), gorączka klimatyzacyjna (humidifier fever) oraz choroby nowotworowe, będące następstwem oddziaływania substancji rakotwórczych, takich jak dym tytoniowy, azbest czy radon.
Wszystkie te choroby  pojawiają się w następstwie przebywania w nadmiernie zanieczyszczonym środowisku wewnętrznym, dlatego ogólnie nazwano je zespołem chorób związanych z budynkiem (building related illness).
 
Grzyby, pleśnie i chemiczne toksyny
 
Dotychczasowa wiedza pozwala już po części wyróżnić najczęstsze przyczyny doprowadzające do chorób przebywające w budynkach biurowych osoby. Są to:
 
  • czynniki chemiczne (emisja szkodliwych substancji)
  • zjawiska radiacyjne (w tym także jonizacja powietrza na skutek promieniowania radioaktywnego)
  • zjawiska elektrostatyczne (w tym także jonizacja powietrza na skutek elektryzacji)
  • czynniki biologiczne (grzyby, pleśnie i drobnoustroje)
  • ograniczona wymiana powietrza wewnętrznego
  • oddziaływania wibracyjne i hałas
  • zagrożenia, wynikające ze stylu życia użytkowników.
 
Jednymi z najbardziej aktywnych czynników są czynniki biologiczne, a wśród nich grzyby i pleśnie. Niektóre gatunki grzybów, a dokładniej mówiąc produkty ich przemiany materii, czyli mykotoksyny, zaliczane są do najmocniejszych trucizn naturalnych.
 
Tymczasem wadliwie zamontowane, stare, a przede wszystkim rzadko czyszczone urządzenia do wentylacji, klimatyzacji czy ogrzewania to wymarzone miejsca dla rozwoju chorobotwórczych drobnoustrojów - bakterii i grzybów.
Duże ilości toksycznych substancji emitowanych jest także przez wykładziny podłogowe, dywany, tworzywa sztuczne niezbędne do ich produkcji, meble, kleje, farby, lakiery, nowoczesne materiały budowlane, tkaniny syntetyczne.
 
To, czy wymienione wyżej zjawiska są bardzo zagrażające dla zdrowia, czy też mało szkodliwe, zależy od ich natężenia, czasu, jaki człowiek spędza w chorobotwórczym otoczeniu oraz indywidualnych predyspozycji zdrowotnych danej osoby.
 
Czynniki fizyczne

W pomieszczeniach zamkniętych najważniejszymi czynnikami fizycznymi są temperatura i wilgotność. Średnie optymalne wartości tych parametrów to temperatura wynosząca 21-22 stopni C i wilgotność wynosząca około 55-60 %.
Tymczasem w „chorych budynkach” wartości te są znacznie podwyższone (około24 stopni C i ponad 75%). Komfort cieplny jest w pewnej mierze sprawą indywidualną, jednak wilgotność na poziomie 70% powoduje już kłopoty z dotlenieniem. W następstwie tego pojawiają się bóle głowy, podrażnienie błon śluzowych, wysuszenie skóry, choroby gardła. Człowiek czuje się zmęczony i rozkojarzony, ma poczucie, że mu „duszno”. Długotrwałe niedotlenienie może mieć bardzo negatywne skutki zdrowotne.
Zbyt wysoka temperatura i wilgotność sprzyja również rozwojowi mikroorganizmów, szczególnie zarodników grzybów pleśniowych.

Głównym powodem złych warunków fizycznych jest zła wentylacja pomieszczenia.
Zbyt szczelne okna i brak naturalnej mikrowentylacji, która zachodzi w oknach nieszczelnych i celowo rozszczelnionych, doprowadza do tzw. efektu puszki cieplnej – w pomieszczeniu czujemy się jak w ciepłej, zamkniętej konserwie. Tymczasem naturalna mikrowentylacja jest niezmiernie ważna - przyczynia się do ciągłej wymiany powietrza między budynkiem a środowiskiem zewnętrznym (zalecana ilość świeżego powietrza wynosi 0,6 m3/min × osoba).
Na złą wentylację powietrza wpływ ma również niesprawny lub źle zaprojektowany system wentylacji. Projektując system wentylacyjny trzeba bowiem przyjmować odpowiednie ilości wymian powietrza w ciągu godziny, których minimalne wartości określają normy. Częstym błędem przy projektowaniu jest natomiast założenie, że jedynym powodem spadku jakości powietrza jest przebywanie ludzi w pomieszczeniu. Nie uwzględnia się natomiast pracy urządzeń biurowych.
Jednak nawet najlepiej zaprojektowana wentylacja nic nie da, jeżeli nie będzie ona regularnie konserwowana i czyszczona. Nie dezynfekowane i nie czyszczone przewody wentylacyjne nie tylko przestają spełniać swoją rolę, ale stają się również zagrożeniem dla zdrowia ludzi.
 
Czynniki chemiczne

Na skład powietrza, którym oddycha człowiek duży wpływ ma emisja substancji z otaczających go materiałów. W pomieszczeniach biurowych dodatkowym źródłem pyłów i zawiesin mogą być również pracujące urządzenia biurowe oraz kurz.

Materiały, z których wykonane są budynki i ich wyposażenie powinny należeć do kategorii M1. Są to materiały budowlane przebadane pod względem emisji szkodliwych substancji i spełniające określone normy tej emisji. Jednak nawet przy stosowaniu materiałów z grupy M1 ewentualne szkodliwe substancje powinny być usuwane przez sprawne systemy wentylacyjne, a w sąsiedztwie urządzeń biurowych powinny znajdować się kratki wywiewne.

Tymczasem w budynkach bardzo często stosuje się tańsze materiały z kategorii M2. Są to, co prawda, często materiały o dopuszczalnej wartości emisji, jednak niesprawnie działająca wentylacja powoduje, że emitują one niezdrowe substancje.
Co gorsza, powodem złego składu chemicznego powietrza w nowoczesnych budynkach nierzadko jest stosowanie materiałów o jeszcze niższej kategorii M3. Są to materiały najtańsze, jednak nie badane pod względem emisji lub o szczególnie wysokiej wartości emisji.
 
Jak się bronić?
 
Kanadyjscy uczeni w piśmie „The Lancet” dowodzą, że problemowi można stosunkowo łatwo zaradzić wykorzystując w tym celu lampy ultrafioletowe, których zazwyczaj używa się do odkażania sal operacyjnych i pokoi pacjentów.
Jest to metoda skuteczna i znana w medycynie od lat. Nie jest to, oczywiście, cudowny środek na syndrom chorego budynku, gdyż nie eliminuje wszystkich niekorzystnych objawów u wszystkich dotkniętych nimi osób. Może być jednak niezwykle pomocna, gdyż naświetlanie takimi lampami kanałów wentylacyjnych oraz ich wylotów pozwala zniszczyć ponad 90 proc. gromadzących się tam bakterii, grzybów i pleśni.
Jak wyliczono, koszt takiego rozwiązania na jednego pracownika to około 52 dolary za montaż i 14 dolarów na rok.

Jednak chcąc uniknąć negatywnego wpływu na organizm człowieka, najważniejsza jest prawidłowo zaprojektowana wentylacja, dobrana do danego sposobu użytkowania i typu budownictwa.
Jednym z kryteriów branym pod uwagę w trakcie projektowania wentylacji jest jej intensywność wyrażona w ilości powietrza doprowadzanej lub usuwanej z pomieszczenia. Istnieje wiele współczynników opisujących intensywność wentylacji. Jednym z nich jest strumień powietrza dostarczany w ciągu godziny dla jednej osoby [m3/h/osoba].
 
Wielkości strumienia świeżego powietrza przypadającego na jedną osobę jako pierwszy zdefiniował w 1858 roku Max von Pettenkoffer ustalając jego wartość na poziomie 32,5 [m3/h/osoba].
W roku 1936 natomiast określono jego wartość na 25 [m3/h/osoba]. Wartości te zostały zmniejszone dopiero w latach 70. XX wieku w czasie kryzysu energetycznego: do 9 [m3/h/osoba] w USA i do 15 [m3/h/osoba] w krajach skandynawskich.
 
W Polsce przyjęto rozwiązanie mówiące, iż nominalna wartość ilości świeżego powietrza na jedną osobę to 20 [m3/h/osoba] w pomieszczeniach z zakazem palenia oraz 30 [m3/h/osoba] w pomieszczeniach bez zakazu palenia. Może być ona zmniejszona o 50% przy temperaturach zewnętrznych poniżej –15°C oraz o 25% przy temperaturach powyżej +26°C.
 
Małgorzata Szafarz
Artykuł udostępniony przez serwis www.nowebiuro.pl

  Zapraszamy do dyskusji na forum

Instytut Wzornictwa Przemysłowego
Martela
ErgoTest
Microsoft
Centrum medyczne ENEL-MED
Okulary Do Komputera
Instytut Medycyny Pracy
Archivolta
Radio PIN
Modern Office Manager
Facility Manager
Eurobuild Poland
Architektura Murator
Architektura & Biznes
NoweBiuro.pl
ARCHITEKTURA.INFO
MEBLE.pl
IIR.pl
Worksite
|  Wydarzenia  |  Misja  |  Przepisy prawne  |  Ergonomia  |  Zdrowie - Ile to kosztuje?  |  Porady i rozwiązania  |  Kontakt  |  Newsletter  |  
design by VENTI